Wiem, że nic nie wiem
To stwierdzenie jest największym odkryciem naukowym.
A zostało dokonane ponad 2400 lat temu.
Platon rozwinął to w tak zwanym przykładzie jaskini.
Tworzymy coraz to lepsze modele materii, ale to tylko cienie rzeczywistości.
Nawet wtedy, kiedy opiszemy je matematycznie.
Przyjrzyjmy się bliżej temu zagadnieniu.
Tzw. ACHILLES. Najszybszy biegacz nigdy nie dogoni najwolniejszego,
Achilles nie dogoni żółwia, jeśli ten choć cokolwiek go wyprzedzi.
Goniący bowiem musi dojść najpierw do miejsca, z którego wyszedł
goniony, ten zaś posunął się naprzód, i tak będzie zawsze.
Tzw. DYCHOTOMIA. Przedmiot, gdy znajduje się w ruchu i ma przebyć
jakąś drogę, musi przebyć najpierw połowę tej drogi, potem połowę
drogi pozostałej, potem połowę reszty i tak w nieskończoność.
Tzw. STADION. Zawodnicy A (dyskobole) stoją w miejscu.
Zawodnicy B
(biegacze) poruszają się od lewej do prawej, a zawodnicy C od prawej
Czy argumenty Zenona z Elei mogą się wydawać niedorzeczne?
Zenon przeprowadził bardzo dociekliwą analizę rzeczywistości. Zwrócił uwagę na jedno z podstawowych zagadnień
matematycznych. Przy wyciąganiu ostatecznych wniosków oparł się jednak na dotychczasowej wiedzy, na codziennym
doświadczeniu. W rezultacie sformułował wniosek, który był - i jest - absurdalny. Możliwe jednak, że zrobił tak celowo.
Być może chciał w ten sposób sprowokować, zainspirować swoich uczniów do dalszego drążenia tematu? Zenon - chyba jako pierwszy -
sformułował jeden z podstawowych problemów matematyki. Wyprzedzając swoją epokę, sformułował zagadnienie granicy
ciągu w nieskończoności. Problem ten został rozwiązany dopiero w wieku XVII przez Leibniza i Newtona.
Wiem, że nic nie wiem. Kropka. Nie - wielokropek. Nie - znak zapytania. Nawet nie - wykrzyknik. Kropka. Stwierdzenie. "Wiem, że nic nie
wiem" to, moim zdaniem,
najważniejsza myśl, jaką kiedykolwiek sformułowano i wypowiedziano.
Jaki jest jej sens?
- Taki, że nasza wiedza jest niewielka w porównaniu do obszaru naszej niewiedzy. Często jest nawet tak, że nasza wiedza
jest jedynie tym, co się nam wydaje lub,
w najlepszym razie, tylko w miarę dobrym przybliżeniem do rzeczywistości.
Umysł ludzki posiada tę zaletę, że potrafi tworzyć modele. Fizyczne (czyli namacalne) oraz teoretyczne. Konstruując model
chcemy przedstawić zjawiska abstrakcyjne, wykorzystując doświadczenie zmysłowe.
Dobrze skonstruowany model pozwala wyciągać wnioski co do rzeczy, które wymykają się zmysłom.
Jednak, im bardziej próbujemy dociec istoty rzeczy, tym bardziej się ona oddala. Przypuszczamy, ale nie wiemy.
Poznanie nie ma końca. Często mylimy hipotezę z twierdzeniem.
Kto tego nie dostrzega, prędzej lub później wpadnie w ślepą odnogę labiryntu lub będzie poruszał się w kółko po tej samej trasie.
Takim błędnym kołem w fizyce jest tzw. dualizm korpuskularno-falowy. Koncepcja dualizmu jest bardzo pożyteczna dla tworzenia
obrazu rzeczywistości. Jednak
upieranie się przy poglądzie, że dualizm korpuskularno-falowy jest faktem rzeczywistym, jest nadużyciem intelektualnym. Dualizm
korpuskularno-falowy jest
tylko i wyłącznie modelem. Jeżeli nie pójdziemy poza ten model, nie będziemy w stanie pójść dalej w kierunku
poznania budowy świata.
W kierunku, być może, wykorzystania nieznanych jeszcze zasobów sił, zgromadzonych w różnych formach energii.
W kierunku, być może, poznania systemu Wszechświata, czyli systemu otaczającej nas rzeczywistości.
Szczególna i ogólna teoria względności to także modele. One już wyczerpują jako twórcza inspiracja. Co nie oznacza, że
rozumowanie w nich zawarte jest błędne. Ale nie tłumaczą wszystkiego. Chcielibyśmy się dowiedzieć więcej.
Dociekanie: jak działa świat? - prowadzi do interesujących hipotez. Interesujących szczególnie wtedy, kiedy aktualny
stan narzędzi badawczych nie pozwala posunąć się dalej z rozumowaniem, a logika zawodzi.
Czy sytuacja, kiedy nie potrafimy czegoś dokładnie opisać, oznacza, że tego czegoś nie ma?
Czy w sposób ścisły można udowodnić, że czegoś nie ma?
Jednym z najlepszych przykładów próby takiego dowodu jest rozumowanie, przedstawione przez Zenona z Elei w postaci tzw.
argumentów przeciw ruchowi.
Zagadnienie jest takie:
Czym jest zmiana (= czym jest ruch)?
W tamtych czasach wszyscy - oprócz Zenona - powiedzieliby, że dobrze wiedzą, czym jest ruch. Ale czy wiedzieli?
Ile osób dzisiaj wie?
Zenon doszedł do punktu rozumowania, w którym należało powiedzieć: nie wiem. Zenon jednak stwierdził, że wie. Wie, że ruch jest
niemożliwy, zatem ruchu niema. Jednak dociekanie Zenona ma sens.
Gdzie tu jest sens? - można spytać. Jakie mogą być argumenty przeciwko istnieniu zmiany, czyli przeciwko ruchowi? Zenon z Elei,
żyjący w latach
490-430 p.n.e., przytoczył te argumenty. Oto one (za: Władysław Tatarkiewicz,
"Historia filozofii", Wydanie 10, Warszawa 1983, t. I, str. 37):
Jakkolwiek tedy mała jest
droga, którą przedmiot ma
przejść, zawsze musi przejść nieskończoną ilość odcinków,
a tego w skończonym przeciągu czasu dokonać
niepodobna, ruch więc jest niemożliwy.
Lecąca strzała w chwili teraźniejszej nie
porusza się, lecz spoczywa w powietrzu i nie przebiega
żadnej przestrzeni; i tak samo jest w każdej chwili.
Ale czas składa się z chwil, więc strzała nie może posuwać się
naprzód w powietrzu, lecz spoczywa.
do lewej, z taką samą prędkością jak zawodnicy B. Zawodnicy B mijają
zawodników C (a zawodnicy C zawodników B) w czasie dwa razy
krótszym (z dwa razy większą prędkością) niż mijają zawodników A.
Zatem ciało może się poruszać jednocześnie z prędkością dwa razy
większą i dwa razy mniejszą, co jest niemożliwe. Ruch taki jest
sprzeczny z logiką i nie może istnieć.
Pozory mylą! Bezsensowność tych argumentów jest
(jeżeli już ktoś ją dostrzega) tylko pozorna! Zenon z Elei dotknął 2,5 tysiąca lat temu jednego z najważniejszych
i najpożyteczniejszych zagadnień matematycznych. Dotyczy ono ciągłości, przejścia od tego, co ma
wymiar skończony, do tego, co ma wymiar nieskończony, zwłaszcza wymiar nieskończenie mały. Dotyczy
ono zbieżności (i rozbieżności) ciągów. Dotyczy pojęcia granicy ciągów. To jest dziedzina pasjonująca!
Wróćmy jednak do argumentów Zenona.
Czy argumenty Zenona z Elei wydają Ci się bzdurą, niedorzecznością, głupotą?
Jeżeli tak, to przeczytaj je raz jeszcze. I jeszcze raz, i jeszcze raz. Za którymś razem dostrzeżesz
(naprawdę nie jest to łatwe!) sens ukryty w tych argumentach. Z argumentami Zenona zmagały się
przecież całe pokolenia filozofów.
Na czym ten sens polega?
Z argumentów Zenona z Elei wynika wiele zagadnień. Oto niektóre:
W naszych czasach bardzo wiele osób uważa, że nauka wie już wszystko. Dotyczy to nie tylko osób, które edukację ogólną
zakończyły na szkole średniej. Dotyczy to także osób z wykształceniem akademickim. Szczególnie humanistycznym.
Ale nierzadko także przyrodniczym czy ścisłym.
Nauczanie w szkole siłą rzeczy posługuje się uproszczonymi modelami. Podkreślam: nie tylko modelami, ale modelami
uproszczonymi. Taki podejście edukacyjne jest racjonalne. Szkoda tylko,
że uczniom nie podaje się komentarza, że to wszystko są tylko modele, a rzeczywistość to coś innego niż model,
że rzeczywistości nie znamy. I że ta nieznajomość dotyczy ogromnego zakresu.
Bardzo często wydaje się ludziom, że wiedzą już wszystko. Takie poczucie wszechwiedzy rozprzestrzeniło się po epoce
Oświecenia, którego idee rozpowszechniła Rewolucja Francuska.
Problem jakości edukacji dotyczy także sfery światopoglądowej, w tym religii. Powszechna wiedza religijna opiera się na
uproszczonych schematach, podawanych na wczesnym etapie edukacji religijnej. W zderzeniu z nauką współczesną ta wiedza
jest mało przydatna, co prowadzi do błędów pojęciowych. To osobne zagadnienie. W uproszczeniu można ten błąd
przedstawić jako mylenie pojęcia wiary z pojęciem wiedzy. Z podobnym uproszczeniem mamy do czynienia w określaniu
epoki romantyzmu, jako pozbawionej racjonalności. Tymczasem jest raczej odwrotnie: pozytywizm jest rezultatem
lekceważenia duchowości. Romantyzm jest pełniejszy. "Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy". Ale to dygresja.
Eksplozja wynalazczości w wiekach XIX i XX wydatnie wzmocniła przekonanie o wszechwiedzy nauki.
I to pomimo, że ludzie najczęściej nie rozumieją istoty dokonywanych wynalazków. Nie znają procesu wynalazczego.
W rzeczywistości nie znamy przecież budowy świata.
Stwierdzenie Sokratesa: "Wiem, że nic nie wiem" - jest nadal aktualne, a jego znaczenie społeczne jest teraz jeszcze
większe z powodu coraz szerszej popularyzacji nauki przy jednoczesnym kryzysie filozofii. Podstawowym przedmiotem
filozofii było poznawanie świata. Filozofia przestała się zajmować tym podstawowym problem nauki. Chyba z powodu braku
odpowiedniego przygotowania filozofów. Z tego powodu współczesna filozofia przestała być nauką, a stała się zbiorem różnych
ideologii. Nie idei, lecz właśnie ideologii. Czyli, tak naprawdę nie wiadomo czego.
Wiem, że nic nie wiem.