BUDOWA ŚWIATA
Nie znamy rzeczywistej budowy świata!!!
Jak jest zbudowany świat?
Łatwiej zacząć od tego, jak świat nie jest zbudowany.
- Po pierwsze, nie jest zbudowany z atomów.
- Po drugie: nie jest skończony.
- Po trzecie: nie ma próżni.
A zatem, jeżeli nie ma atomów, nie ma końca i nie ma próżni, to co jest?
Zacznijmy od próżni. Najwyższy czas otwarcie przyjąć, że absolutnej próżni nie ma. Uważał tak Nikola
Tesla - uważany za kontrowersyjnego i wyśmiewany fizyk-wynalazca przestrzeń wypełniona jest
czymś.
Czym? Można to nazwać pra-energią (przed-energią). Można powrócić do wykpionej przed ponad stu
laty koncepcji eteru. Jest to coś, co ulega zafalowaniom lub innym naruszeniom równowagi
(zagęszczeniom rozrzedzeniom lub napięciom), co się objawia jako powstanie energii. Owo napięcie
(zakłócenie) rozchodzi się w przestrzeni z prędkością graniczną (prawdopodobnie równą prędkości
światła, tj. 300000 km/s). Kumulacja napięć tego czegoś w przestrzeni jest źródłem kolejnych napięć
(naprężeń?). Istnienie takich naprężeń byłoby przyczyną grawitacji. Tak na marginesie: natura
grawitacji jest dotąd niewyjaśniona, a jeżeli spytać o to nie tylko przeciętnego zjadacza chleba, ale
nawet specjalistę, to zaczyna coś bajdurzyć o jabłku i Newtonie oraz o polu grawitacyjnym. To, że pole
grawitacyjne jest dobrym modelem rzeczywistości - to fakt, ale sporządzenie modelu w postaci pola
nie wyjaśnia, skąd się to pole (grawitacja) bierze.
Negacja próżni wynika nie tylko z rozważań tzw. ogólnej teorii względności. Przyjęcie hipotezy
o wypełnieniu przestrzeni jakąś formą energii pozwala wielu teoriom kwantowym nabrać więcej
spójności i uniknąć karkołomnych niekiedy konstrukcji i założeń. Rozchodzenie się napięć i ich
przestrzenny bardziej lub mniej trwały układ, a nawet przenikanie się tych napięć odbywa się według
zasad, z których jedną jest dążenie do minimum energii (czyli zgodnie z regułą przekory Le Chatelier'a
- Braun'a w kierunku redukcji napięcia), do minimum entalpii (czyli do maksymalnego schłodzenia)
oraz maksimum entropii (czyli w kierunku rozpraszania napięcia).
Niektóre z układów napięć (wzorów przestrzennych) są bardziej, inne mniej trwałe. Wszystkie są
dynamiczne w znaczeniu pulsujących drgań.
Najważniejsze jest wzajemne oddziaływanie skupisk zafalowań, poprzez wytwarzanie napięć
rozchodzących się z prędkością graniczną. Obserwujemy skutki tych wzajemnych oddziaływań
i potrafimy nimi sterować na przykład wywołując i prowadząc reakcje chemiczne. (Do opisu tych
reakcji wystarcza model materii w formie poziomów (warstw) energetycznych wokół jądra atomowego
- czyli w zasadzie wiedza na poziomie budowy układu okresowego pierwiastków, czyli sprzed ponad stu
lat z górą.)
Po co zatem dociekać idei materii? Po to na przykład by, wiedząc coś więcej o rozchodzeniu się napięć
tej "przed-energii" można to wykorzystać do poruszania się z prędkościami relatywistycznymi.
Poza tym, według takiej koncepcji nie zawsze i nie wszędzie musiałaby obowiązywać zasada
zachowania energii, lecz jedynie zasada zachowania przed-energii.
Przykładów związanych z geometrią oddziaływań i trwałością układów jest na przykład krystalografia.
Ogólnie znana jest niejednorodność przestrzenna oddziaływań i np. niektóre kryształy można łatwo
szlifować pod warunkiem, że znamy wzór przestrzenny oddziaływań słabszych i silniejszych. Niektóre
układy i kierunki oddziaływań przestrzennych są więc trwalsze od innych, a niektóre bardzo
nietrwałe. Dotychczasowe modele słabo to wyjaśniają, choć dość dokładnie odwzorowują.
O dynamice układów oddziaływań energetycznych świadczy ciągły (permanentny) ich rozkład
(dekompozycja, po chemicznemu analiza) oraz ich tworzenie (synteza), a o trwałości substancji
decyduje efekt statystka procesu (to znaczy rezultat makro wielkiej liczby procesów zachodzących
w skali mikro).
Według przedstawionej hipotezy tak zwana materia jest tylko częścią świata, coś w rodzaju
zafalowania (pulsowania) pra-energii. Jaka może być przyczyna tego zafalowania? Czy istnieją
zafalowania (napięcia)) wzajemnie przeciwne (odwrotne np. tak, jak izomeria optyczna lewo
i prawoskrętna), w wyniku czego powstaje materia i antymateria? Czym jest coś, co obserwujemy jako
tak zwane cząstki elementarne? Zatrzymajmy się na chwilę przy pojęciu atomu. Zdanie: „nie ma
atomu” dotyczy takiego pojęcia atomu, który funkcjonuje w obiegowej wiedzy jako najmniejsza
cegiełka materii, charakterystyczna dla każdego z pierwiastków chemicznych. Jest to jednak tylko
model, odwołujący się do pojęć ze świata makro (obserwowalnego zmysłami). Model ten jest bardzo
pożyteczny. Jednak opis energetyczny atomu prowadzi do wniosku, że model ten nie jest tożsamy ze
stanem rzeczywistym. Opis ten (równanie Schroedingera) wskazuje na istnienie nieokreślonych
dokładnie co do miejsca i przestrzeni dynamicznych, bardzo skomplikowanych, regularnych struktur
energetycznych. Tym, co w atomistycznej teorii było dla uproszczenia pomijane, są m. in.
oddziaływania międzyatomowe, które są składnikiem materii. Ciekawe jest, że matematyczne opisy
przestrzenne oddziaływań wskazują, że trwałe układy materialne mogą się przenikać wzajemnie.
Zgodnie z dotychczasową naukową tradycją projektowane są różne doświadczenia, których celem jest
udowodnienie lub obalenie zgodności modelu z obserwacjami. Tylko tyle: weryfikacja modelu.
Rzeczywistość kwantowa jest nadal zagadką. To, co obserwujemy, nie jest rzeczywistością, co zresztą
dawno zostało wykazane przez fizyków kwantowych. Obserwujemy bowiem efekt działań
rzeczywistych struktur, a nie same struktury. Zgodnie choćby z zasadą nieoznaczoności (Heisenberg)
dokładne geometryczne i energetyczne struktury mikro nie jest możliwe, a są także inne przesłanki
nieobserwowalności świata kwantowego.
Dlaczego lepiej mówić o pra-energii niż o energii? Na pewno pojęcie energii jest najbardziej adekwatne
z punktu widzenia mechaniki kwantowej. Z drugiej jednak strony, na drodze rozwoju fizyki klasycznej
(zjawisk makro) ukształtowało się znaczenie pojęcia energii nieodpowiadające rozważaniom w skali
kwantowej. Jest to typowe dla przechodzenia od opisu makro do opisu kwantowego. Dlatego
"pra‑energia". W niektórych próbach wytłumaczenia budowy świata, idących w podobnym kierunku,
spotykana jest nazwa „pole punktu zerowego”. Moim zdaniem, nazwa pole nie jest dobra i wprowadza
w błąd.
Powróćmy jednak do zasadniczego pytania o budowę świata. Świat jest zbudowany
z drgającej "pra-energii". Stwierdzenie Heraklita "wszystko płynie"
trzeba uzupełnić
stwierdzeniem: wszystko drga.
Co to jednak znaczy, że wszystko drga? Stwierdzenie, że wszystko drga jest trywialne. A dokładniej, wszystko drży. Jednak tu chodzi nie
o ruchy mechaniczne, lecz o coś, co bardziej można przyrównać do pulsowania. Powszechne (z wyjątkiem przedstawicieli nauk ścisłych)
wyobrażenie drgań
dotyczy drgań mechanicznych. Podobnie, powszechne wyobrażenie fal dotyczy fal mechanicznych.
W drganiach energii chodzi o to, że w danym punkcie przestrzeni energia się zmienia. Zmienia się jakaś jej cecha.
Jaka? Może się zagęszcza i rozrzedza? Ale co to znaczy? Może to, co mierzymy jako energię jest tylko zagęszczoną "pra-energią".
Rozrzedzona (zagęszczona ujemnie) praenergia mogłaby być budulcem świata o energii z odwróconym znakiem, świata zbudowanego z antymaterii.
Zmiana perspektywy spojrzenia na budowę materii nie przekreśla zasadności wykorzystywania dotychczasowych modeli, w tym modeli matematycznych,
Proponowana perspektywa powinna doprowadzić do skonstruowania modeli, zwłaszcza matematycznych, które mogłyby poszerzyć naszą wiedzę.
Na przykład, przełamanie fałszywego problemu dualizmu korpuskularno-falowego mogłoby na przybliżyć do zrozumienia mechanizmu działania pól,
między innymi pola grawitacyjnego.