IDEA RZECZY

POLITYKA

PRZYRODA

HISTORIA

EKONOMIA

FIZYKA

MATEMATYKA

FILOZOFIA

PROGNOZA POGODY


DZIENNICZEK



Bez nazwy
Środa, 6 Listopada 2024 roku.

Wybory w USA

Donald Trump ponownie prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej!!!

Ustrój demokratyczny w modelowej postaci

W dniu 5.11.2024 r. odbyły się wybory 47-go prezydenta USA.
Został nim ponownie Donald John Trump, który sprawował już ten urząd w latach 2016-2020.
Kampania wyborcza była bardzo zaciekła, ponieważ rywalizowały ze sobą radykalnie przeciwstawne koncepcje światopoglądowe.
Zdecydowane zwycięstwo konserwatysty, republikanina Donalda Trumpa nad "postępową" marksistką Kamelą Harris było wynikiem szeregu przyczyn, ale przede wszystkim reakcją większości wyborców na agresywne narzucanie przez Partię Demokratyczną polityki tak zwanego progresywizmu (kuriozalnie rozumianego "postępu").
Wynik wyborów to także zdroworozsądkowe otrzeźwienie wobec pomieszania pojęć i odwracania ich znaczenia, czyli stałego zabiegu stosowanego przez tak zwaną lewicę.
Wygląda na to, że powraca intuicyjne znaczenie pojęcia "demokracja".
Dla Polski wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA oznacza przede wszystkim odejście od proniemieckiego kursu administracji prezydenta Bidena oraz (być może), co bardzo interesujące, powrót do strategicznego programu "międzymorza", który w sposób oczywisty uderza w strategiczne interesy zarówno Niemiec jak Rosji. To także istotne osłabienie lobby niemieckiego w Polsce.

Najciekawsze kwestie są takie:












Czwartek, 25 Marca 2021 roku.

Medycyna

Strój lekarz z XVII podczas epidemii 
Dżumy

Epidemmia światowa koronawirusa przyniosła, oprócz choroby, bardzo dużą porcję informacji. Informacji z różnych dziedzin. Jedną z takich dziedzin, dziedziną będącą na pierwszym planie, jest medycyna. Pokazało się tu szereg zjawisk, które rzuciły sporo światła na te strony medycyny, które dotyczczas były mało widoczne lub niedostrzegane. Okazało się, że na temat powodującego epidemię wirusa wiedza jest po prostu nikła. Owszem, znamy jest budowę, kształt, strukturę genetyczną. Ale w kwestii najważniejszej dla nas, to jest w zakresie sposobu rozprzestrzeniania się wirusa, a także reakcji organizmu człowieka na atak wirusa - okazło się, że wiedza jest chaotyczna, pełna hipotez, sprzeczych ze sobą domysłów, odmiennych opowieści na ten temat.
Przykład. Od września mamy do czynienia z tzw. brytyjską odmianą koronawirusa. Prze kilka miesięcy lekarze opowiadali, że jest to odmiana bardziej zakaźna, za to powodująca łagodniejszy przebieg choroby. Tak mówiono jeszcze kilka dni temu. Tymczasem dziś szłyszę w telewizji opinię lekarza, że owszem, jest to odmiana wirusa bardziej zakaźna, ale powodująca poważniejsze objawy.
Okazuje się, że pół roku obserwacji nie daje jednolitych wniosków medycznych.
Na zarazę mamy taki sma sposób jak w powszchnie (i niesłusznie) krytykowanym średniowieczu: Dystans, Dezynfekcja, Maseczki (DDM).







Niedziela, 14 Marca 2021 roku.

Wiara, Kościół, Religia

Wiara jest ideą czystą.
Wyrazem wiary jest religia, która wyraża wiarę przez słowa, czyny i gesty.
Kościół, Kościoły, Meczety - sprawiają, że się gromadzimy, jesteśmy razem i w tej samej chwili przeżywamy doznania, które - oprócz tego, że z zewnątrz, płyną z wewnątrz nas, właśnie z wiary. To, że doznania płyną także z wewnątrz odróżnia spotkania religijne od np. zgromadzeń ludzi w teatrze, czy kinie, gdzie wrażenia płyną tylko z zewnątrz.
Chociaż pojęcia: "Kościół, Kościoły, Meczety, religie, wiara", dotyczą tej samej dziedziny, czyli ducha lub, inaczej nazywając, duszy - nie oznacza to, że "Kościół, Kościoły, Meczety, religie" są tożsame z wiarą. Bardzo wiele osób myli te pojęcia.
Wiele osób myli też wiarę z wiedzą.
Zabijanie w ludziach odczuwania wiary zaburza ich równowagę. Wytworzona asymetria czyni ich nadzwyczaj podatnymi na wrażenia płynące z zewnątrz. Daje to korzyści marketingowe i polityczne, wynikające z łatwego manipulowania ludźmi.
Oczywiście, zgromadzenia religijne mogą być (i niejednokrotnie były) wykorzystywane do celów politycznych i marketingowych. Nie musi to od razu oznaczać niczego złego. Należy jednak być tego świadomym, że politycy i biznesmani są zdolni i skłonni do wykorzystania każdej możliwości wpływania na wyborców i klientów. W takim postępowaniu politycy i biznesmani mogą, ale nie muszą kierować się dobrem wspólnoty. Niestety, historia uczy, że wiele (a nawet bardzo wiele) osób nie zdaje sobie z tego sprawy. To, że tak wiele osób nie uświadamia sobie tego zjawiska, jest cechą każdej społeczności ludzkiej. Tak po prosu jest. Zostało to wielokrotnie udowodnione przez dziedzinę nauki, która nazwana została psychologią społeczną, a zajmuje się, m. in., metodami wywierania wpływu na ludzi.
Zostało też udowodnione, że wiara utrudnia wywieranie takiego wpływu. Jeżeli intencje tego wpływu są złe, to wiara jest czynnikiem dla dobra wspólnoty pozytywnym. Jeżeli jest odwrotnie, to wiara może stać się przeszkodą w czynieniu dobra.
To, jak jest w rzeczywistej sytuacji, wymaga każdorazowej analizy. Do takiego namysłu potrzebny jest jednak czas, którego często brakuje, a także potrzebna jest zdolność dokonywania analizy rzeczywistości - niestety, zdolność nieobecna (uśmiercona lub przytłumiona) w wielu ludziach.
Oprócz innych wartości, wiara przynosi więc też taką, że uodpornia na manipulację.
Nawet z tego punktu widzenia lepsza jest wiara, niż brak wiary.
Na tym jednak nie koniec.
George Orwell w powieści "Rok 1984" opisuje mechanizm (i metodę) wpływania na wiarę ludzi. Wpływania na to, w co ludzie wierzą. W rzeczywistości powieściowej do zmiany tego, w co ludzie wierzą, służą seanse nienawiści, a dokładniej obowiązkowe, codzienne, zbiorowe "godziny nienawiści".
Zgromadzenia religijne umacniają wiarę w dobro. Opisane przez Orwella zgromadzenia podczas "godzin nienawiści" mają na celu wzbudzanie i umacnianie nienawiści do osób wybranych na przedmiot takich nienawistnych uczuć. Psychologiczny mechanizm odziaływania jest w obydwu przypadkach podobny. Różnica jest jednak taka, że zgromadzenia religijne nakierowane są na wywoływanie uczuć pozytywnych, podczas gdy "godziny nienawiści" mają wywołać uczucia negatywne.
W tym miejscu trzeba poruszyć sprawę, która jest przedmiotem nieporozumień i manipulacji.
Wywoływanie uczuć pozytywnych nie stoi w sprzeczności z postawą krytyczną wobec zdarzeń i ludzi. Tymczasem, od ludzi "wierzących" często wymaga się przymykania oczu na zło, bo taka postawa ma wyrażać uczucia pozytywne w przeciwieństwie do negatywnych.
Na czym polega nieporozumienie? - Na nazywaniu krytyki "mową nienawiści".
Otóż, krytyczna postawa oparta na racjonalnych podstawach jest czymś diametralnie różnym od mechanizmów przedstawionych przez Orwella w "godzinach nienawiści", podczas których postawa krytyczna pozbawiona jest jakichkolwiek podstaw racjonalnych. Podczas "godzin nienawiści" odbywa się najzwyklejsza tresura, która w przypadku ludzi bywa nazywana praniem mózgów. Mechanizm taki nie dotyczy racjonalności, lecz podświadomości.
Dlatego jest ważne, by Kościół, Kościoły, Meczety umiały rozróżniać postawę krytyczną od postawy nienawistnej. Jeżeli tak nie jest, oznacza to postawę antyczłowieczą. Z drugiej strony, Kościół, Kościoły, Meczety nie powinny uciekać od postawy krytycznej tylko dlatego, że różne środowiska - powołując się na poprawność polityczną - mylą krytyczną postawę z postawą nienawistną i każą Kościołowi, Kościołom, Meczetom - trzymać się z daleka od zabierania głosu w sprawach publicznych.
Kneblowanie krytyki jest skrajnością, choć leżącą na przeciwnym biegunie, niż nienawiść. Bezkrytyczność nie jest, co prawda, rzeczą tak złą, jaką jest nienawiść. Może jednak prowadzić do skutków równie złych.
"Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" - pisał Ignacy Krasicki.





Sobota, 13 Marca 2021 roku.

Królestwo za konia!

Nie tylko Ryszard III, ale my także chętnie pozbędziemy się korony. Nawet nie za konia, ale za darmo. Choć konia dobrze mieć. Oczywiście, chcemy oddać koronę razem z wirusem.
A niech to szlag! - można zawołać, a nawet trzeba.
Pomimo ogromnego, wydawałoby się, rozwoju nauki i techniki, ludzkość nadal nie daje sobie rady z chorobami. Co więcej, z chorobami, wydawałoby się banalnymi, jak zakażenia wirusowe.
Bardzo wiele osób uważa słowo "średniowiecze" za symbol ciemnoty i prymitywizmu. Takie przekonanie wyniesiono ze złej edukacji. Tymczasem obecnie, dokładnie jak w średniowieczu, na zarazę mamy jedyną receptę: DDM, czyli Dezynfekcja, Dystans, Maseczki.
Czy jest tak z powodu niedofinansowania badań naukowych? - Po części tak. Ale także z powodu pychy, która kazała wierzyć, że współczesna nauka wszystko może. Zafascynowani komputerami, smartfonami, pamięcią flash itd., itp. - których zasady działania mało kto zna i rozumie - zaburzyliśmy właściwą hierarchię wartości.
Okazuje się, że nie jesteśmy przygotowani na niebezpieczeństwa. Brak przygotowanych procedur.
Aż strach wymieniać dziedziny, w których zaniedbujemy podstawowe bezpieczeństwo.
Czy szczepionki na koronawirusa są po to, by zwalczyć epidemię, czy po to, by zarobić jak najwięcej kasy?
Łatwo zaobserwować, że to drugie.
Gospodarka światowa nie pracuje dla dobra wspólnego, ale przede wszystkim dla napełnienia kasy nielicznej grupie ludzi.
Nie znaleźliśmy trzeciej drogi, drogi pomiędzy tzw. komunizmem a tzw. kapitalizmem. W jednym rządzi ideologia równości na niby, w drugim pieniądz i towarzysząca mu ideologia jego bezgranicznego gromadzenia. Jedno i drugie wywiera na nas ogromną presję.
Presja komunizmu doprowadziła do sowietyzmu. Odpowiedzią kapitalizmu na sowietyzm było powiększenie tzw. klasy średniej. Upadek sowietyzmu w 1989 r. zmniejszył presję komunizmu, co skłoniło kapitalizm do zredukowania klasy średniej. To z kolei zwiększyło presję komunizmu.
Jaki stąd wniosek? Jaka jest ta "trzecia droga"? To oczywiste. Jest nią rozbudowa klasy średniej. Tak dużej klasy średniej, jak tylko się da.
Przeszkadza w tym głupota, niestety powszechna, która sprawia, że w demokracji tylko szczęśliwy traf pozwala wybrać do władzy ludzi chętnych i zdolnych pracować na rzecz dobra wspólnoty.





Piątek, 12 Marca 2021 roku.

Murzyn

W polskiej kulturze słowo „murzyn” nigdy nie miało i nie ma konotacji negatywnej, a tym bardziej nie ma znaczenia obraźliwego.
Aktualnie obserwujemy szeroko zakrojone próby nadania słowu „murzyn” negatywnego, pogardliwego, wręcz obraźliwego znaczenia.
Zasadniczą, choć nie jedyną, tego przyczyną są nieporozumienia na styku różnych tradycji kulturowych. W tym przypadku chodzi o kultury: polską oraz anglosaską.
Lapidarnie rzecz ujmując chodzi o to, że polskie słowo „murzyn” bywa niewłaściwie tłumaczone na język angielski jako „nigger”, „negr”, „negro” - co w języku angielskim, z powodu tradycji historycznych, ma konotację bardzo negatywną.
W języku polskim słowo „murzyn” nie znaczyło i nie znaczy tego, co znaczy słowo „nigger” w języku angielskim. Szkoda, że tłumacze często tego nie dostrzegają.
W języku polskim słowo „murzyn” stosujemy do nazwania człowieka o ciemnym kolorze skóry, na ogół mieszkającego lub wywodzącego się z tzw. Czarnej Afryki (choć za Murzynów pomyłkowo brani są np. Etiopczycy lub indyjscy Drawidowie). Taki człowiek jest, jak pisze Tuwim, naszym „koleżką”. Wynika z tego, że odpowiednikiem angielskim polskiego słowa „murzyn” jest słowo „black”, a lepiej „black person”, ewentualnie „blackman” lub „blackwoman”. Z kolei angielskie słowo „nigger” należy tłumaczyć na polski jako – z przeproszeniem - „czarnuch” (co w rzeczywistości polskiej stosowane jest nadzwyczaj rzadko, właśnie z powodu obraźliwego wydźwięku tego słowa).
Kolokwialnie używa się czasem słowa „murzyn” na określenie kogoś, kto wykonuje pracę za kogoś innego. Ale nawet w takiej sytuacji jest to jedynie przenośnia, która nie ma na celu obrażania takiej osoby, co najwyżej wyraża współczucie. Użycie w takiej sytuacji słowa „czarnuch” mogłoby oznaczać właśnie obrazę godności.
To zrozumiałe, że osoby zafascynowane lub trwale związane z językiem angielskim przenoszą na grunt polski negatywne znaczenie słowa „nigger”. Dlatego należy skorygować błąd w tłumaczeniu.
Z podobnym, choć nie tak emocjonalnie angażującym, przypadkiem mamy przecież do czynienia np. z czeskim „czrstwy” i polskim „świeży” – słowami pozornie przeciwstawnymi, a znaczącymi dokładnie to samo. Jednak nikt – na szczęście – nie wpadł na pomysł, by kazać w piekarni pytać: - „Czy jest czerstwy chleb?”.
Ogólnie biorąc, w kulturze polskiej nie ma tradycji poniżania kogoś w sposób choćby zbliżony do tego, jak traktowano Murzynów w wielu „białych” kulturach. Owszem, znane są w języku polskim słowa, które – choć nie mają poważnych złych intencji – mogą być przez niektóre osoby odbierane negatywnie, jak choćby „mańkut”, „garbus”, czy „świński blondyn” – ale raczej są używane rzadko i wyłącznie kolokwialnie w sytuacjach mniej oficjalnych. Na pewno nie niosą w sobie takiej pogardy, z jaką kiedyś Anglosasi (i nie tylko oni) traktowali Murzynów.
Nie dziwię się Murzynom, że ostro reagują na słowo „nigger”. Ale nie powinni tak reagować na słowo „murzyn”, ponieważ „murzyn” nie znaczy „nigger” (czyli „czarnuch”) lecz „black person”. Właśnie tak, jak Murzyni chcą być nazywani.
Spodziewam się, że Rada Języka Polskiego będzie się przeciwstawiać dyktaturze poprawności politycznej, która w przypadku słowa „murzyn” wynika z nieporozumienia. Zamiast tego Rada (a właściwie w jej imieniu jeden z jej członków, profesor) napisał m. in., że słowo "murzyn" nabiera negatywnej konotacji, a swoje stanowisko uzasadnia w sposób tyleż bałamutny co niespodziewany u, bądź, co bądź, profesora, chociaż tylko nadzwyczajnego. By nie poczuł się dotknięty, nie wymieniam tu jego nazwiska, każdy może zapoznać się z jego argumentacją tutaj.
Pan profesor przytacza m.in. powiedzenie: "100 lat za Murzynami", które nie oznacza niczego negatywnego o Murzynach, lecz jest skrótem myślowym przywołującym stosunkowo niski poziom rozwoju gospodarczego krajów afrykańskich.
Po profesorze uniwersytetu, polskim "językoznawcy" - spodziewałbym się lepszej znajomości kultury i ducha języka polskiego. Inna rzecz, że profesor nie zajmuje jednak radykalnego stanowiska w tej sprawie, lecz stara się zająć stanowisko kompromisowe.
Kompromis w sprawie jednoznacznej jest zawsze "zgniły". Nic dziwnego, że Rada Języka Polskiego odcięła się (choć trochę w stylu Pytii) od stanowiska profesora. Oświadczenie Rady (w spisie dokumentów Rady nazwane "Oświadzczeniem") można przeczytać tutaj.
Przy okazji, należy zwrócić uwagę, że oficjalną stronę internetową Rady Języka Polskiego wypada, choćby od czasu do czasu, poddać korekcie ortograficznej. To chyba oczywiste.
Swoją drogą ciekawe, że słowu „murzyn” negatywne znaczenie usiłują nadać ludzie o białym kolorze skóry, poczuwający się, nie wiedzieć czemu u nas, do winy z powodu kolonializmu.
Dlaczego mamy zmieniać swój język ojczysty z powodu czyjegoś „widzimisię”, opartego na niezrozumieniu polskiej kultury i tradycji?
Nie wszyscy Europejczycy mają taką samą tradycję. Bardzo się nawet pod względem historii i tradycji różnią. Także pod względem mentalnym. Narzucanie "urawniłowki" w tym zakresie przypomina zapędy totalitarne.





Poniedziałek, 8 Marca 2021 roku, Dzień Kobiet.

Czy Dzień Kobiet jest jeszcze poprawny politycznie?

Trochę historii.
W starożytnym Rzymie w dniu 1 marca obchodzono święto o nazwie Matronalia.
Obchody Dnia Kobiet ogłosiła w 1910 r., w Kopenhadze, Międzynarodówka Socjalistyczna, jednak bez podania daty obchodów.
Dzień 8 marca ustanowiono Międzynarodowym Dniem Kobiet w Związku Sowieckim wkrótce po rewolucji 1917 r., jednak dopiero od 1965 r. był to tam dzień wolny od pracy.
Niekiedy Dzień Kobiet bywa nazywany Świętem Kobiet. To pozostałość PRL-u, kiedy religijne pojęcie "święto" było stosowane do niereligijnych dni "wyjątkowych" w oficjalnym kalendarzu (dni niepowszednich) jak "Święto Pracy (1 maja)", "Święto Odrodzenia Polski (22 lipca)", "Święto Rewolucji Październikowej", "Święto Wyzwolenia Warszawy" - warszawskie, "Święto Wyzwolenie Krakowa" - krakowskie itd.
W czasach pierwszej "Solidarności" Dzień Kobiet przypadł tylko raz. Był powszechnie wyśmiewany i pogardzany, także przez kobiety.
Dziś znowu Dzień Kobiet jest przyjmowany z sympatią. Jednak już nie ma szeroko zakrojonych akcji, jakie przeprowadzano w czasach "realnego socjalizmu", kiedy w zakładach pracy obdarowywano pracownice kwiatkiem (zazwyczaj był to goździk lub tulipan) albo drobnymi upominkami, np. rajstopami (które były dość drogie i brakowało ich w sklepach).
Odium "święta komunistycznego" już przeminęło.
Po ostatnich oświadczeniach Rady Języka Polskiego należy się jednak spodziewać, że Dzień Kobiet zostanie potępiony, jako przejaw nietolerancji, nienawiści. Kto wie, może nawet faszyzmu?
O tempora, o mores!





Niedziela, 12 Kwietnia 2020 roku, WIELKANOC.

LIBERALIZM JEST TRUCIZNĄ

Wielkanoc - czas zadumy. Zadumy nad losem człowieka. Nad jego egzystencją. Nad wyznawanymi przez niego wartościami. Wreszcie, nad "grzechami ludzkości", za które cierpiał Galilejczyk Zbawiciel. Czy czegoś się nauczyliśmy? Jako ludzkość chyba nie. Nadal trwa niekończąca się walka dobra ze złem.
Panująca dziś na całym świecie zaraza wnosi do przestrzeni publicznej refleksje koncentrujące się wokół losu człowieka, poświęcenia, solidarności. Coraz więcej osób dostrzega, że dotychczasowy system społeczno-gospodarczy jest nieprzygotowany do obrony przed niebezpieczeństwami. Pomimo znacznie większej wiedzy, niż np. w średniowieczu, wiedzy tej nie wykorzystujemy.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: Bo to się nie opłaca.
Żyjemy w systemie, ukształtowanym przez liberalizm i jego współczesną wersję, neoliberalizm. Liczy się nakręcanie konsumpcji, która stała się jedyną powszechną wartością. Aż tu nagle, z powodu inwazji śmiertelnie niebezpiecznego wirusa, okazało się jak ważna jest służba zdrowia. Służba - to słowo wychodziło już z użycia, zastąpione pojęciem usługi medycznej. Zdrowie jako towar na sprzedaż. Oczywiście, zawsze służba zdrowia była przeliczana na pieniądze. Ale mimo to pozostawała służbą z charakterystycznym, znanym od starożytności etosem. Liberalizm i kult zysku sprawiły, że lekarze, pielęgniarki i przedstawiciele innych zawodów medycznych stali się, statystycznie biorąc, ludźmi prawie biednymi. Zupełnie niewspółmiernie do znaczenia i ponoszonej odpowiedzialności.
Ogromne pieniądze kierowane są do piłkarzy, aktorów, menedżerów kierujących korporacjami, kreatorów medialnych i marketingowych. Nagle, powtarzam: nagle okazało się, że tak naprawdę życie, gospodarka, ba! - nawet cały świat, zależy od służb medycznych. Żąda się od nich bezgranicznego poświęcenia, włącznie z narażaniem życia i zdrowia. Prawie za darmo.
Ciekawe, jak będzie, kiedy zaraza ustąpi. Czy znowu świat stanie na głowie?
Liberalizm jest trucizną niebezpieczną dlatego, że apeluje do naturalnych tęsknot człowieka za nieograniczoną swobodą i bezgraniczną wolnością. W rzeczywistości, liberalizm kończy się ekstremalnym wykorzystywaniem słabszych lub po prostu uczciwszych. Wielokrotnie doprowadzał do wojen, by nieliczni mogli się bogacić kosztem milionów ofiar. Komunizm też nic nie zmienił, bo to jest tylko inna odmiana liberalizmu, liberalizmu z nieco innym rodowodem.
Wielkanoc w czasie zarazy bardziej niż zwykle skłania do zadumy nad sprawiedliwością, obywatelskością, państwem. Rozważania Sokratesa i Platona o człowieku sprawiedliwym są nadal aktualne. Bardzo aktualne. Od dwóch i pół tysiąca lat nic się nie zmieniło!





Piątek, 10 Kwietnia 2020 roku.

ROMANTYZM I POZYTYWIZM

Rywalizacja dwóch postaw w polskiej tradycji: pozytywizm kontra romantyzm. Pozytywizm przedstawiany jako kult racjonalizmu, gdzie na piedestale jest "mędrca szkiełko i oko". A romantyzm to rzekomo tylko emocje, pozbawione realizmu, rozsądku.
W rzeczywistości romantyzm godzi ze sobą wiedzę i emocje. Łączy racjonalizm z wartościami duchowymi.
Dzieła romantyczne niosą zarazem i wiedzę, i ducha.
Odrodzenie i romantyzm - to pozornie inne przestrzenie. Pozornie, bo Odrodzenie przecież było pełne duchowości. W dziełach romantycznych są bezpośrednie odniesienia do twórczości Odrodzenia. Takim odniesieniem jest choćby początek Inwokacji do Pana Tadeusza.
Porównajmy.
Kochanowski: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz."
Mickiewicz: "Litwo, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie. Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił."
Romantyzm harmonijnie godzi wiedzę z wiarą, a jednocześnie traktuje wiedzę i wiarę jako przestrzenie całkowicie odmienne, jako dwa niezależne od siebie komponenty człowieka.
Inaczej pozytywizm. Pozytywizm ucieka od wiary. Kończy się to i tak wiarą. Ślepą wiarą w naukę.
"Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy." Pozytywizm to "szkieletów ludy". Te "szkieletów ludy" z jednej strony obchodzą Wielkanoc, a z drugiej uciekają od symbolu chrześcijaństwa, tak związanego z Wielkanocą, którym jest krzyż. Robią z Wielkanocy święto jajek i zajączków, święto wiosny, święto odrodzenia życia. Owszem, to wszystko jest związane z Wielkanocą, ale jako dodatek, ozdobnik. I to raczej baranek, a nie zajączek. Sensem tego święta jest coś innego. Coś znacznie głębszego. Poważnego.





Czwartek, 9 Kwietnia 2020 roku.

CZAS!

Tym razem będzie o czasie w znaczeniu potoczny. Czas wolny. Masz czas? Nie mam czasu. Te i podobne frazy oddają nasze poczucie czasy, czyli postrzeganie przemijania zdarzeń. Bieg zdarzeń, ogromny natłok informacji i propozycji działania sprawia, że coraz bardziej skarżymy się na brak czasu. Staramy się robić wszystko nazbyt szybko. Szybko gotować, szybko jeść, szybko czytać, szybko pisać. Jesteśmy mniej cierpliwi. Czytamy i na skutek tego piszemy tylko krótkie teksty. Coraz więcej osób nie ma czasu na myślenie, ponieważ - z braku czasu - zamiast myśleć mówią (bredzą?) lub piszą. Tak się spieszą, że nie potrafią czytać i pisać ze zrozumieniem. Mniej śpimy, ale czasu nie przybywa. W końcu... dochodzi do tego, że nie potrafimy się zrelaksować. Bierzemy coś na sen, ale się nie wysypiamy. Komentatorzy przestrzeni publicznej stwierdzają: życie przyspieszyło! Ale tak naprawdę, to my przyspieszyliśmy nasze działania. Najważniejsze jest, byśmy nie zostali podporządkowani technologii. Technologia ma służyć nam, a nie na odwrót.





Środa, 20 Marca 2019 roku.

BRAAAAWO MALUTKIIII!!!!


Niedziela, 20 Stycznia 2019 roku.

REKLAMA

Reklama staje się coraz bardziej nachalna. Już przeszła punkt krytyczny, zarówno w zakresie przyswajalości treści, jak możliwości odbioru. Kryzys jest ilościowy (przekaz madialny jest wprost zalany reklamą, przeładowany) oraz jakościowy. Dla obniżenia kosztów spoty reklamowe są podobne do siebie w zakresie formy, co wzmacnia efekt przesytu.
Zjawisko przybrało na tyle duże rozmiary, że w przypadku telewizji zaczyna odpychać coraz większą grupę dotychczasowych widzów.
W przypadku radia jest jeszcze znośnie, choć także radio niebezpiecznie zbliża się do granicy krytycznej.
Lepiej jest z prasą, ponieważ reklama prasowa nie może być tak agresywana, jak telewizyjna i radiowa. Jest łatwiejsza do ominięcia, choć takż bywa irytująca.
Szkoły aktorskie stały się szkołami pracowników reklamy. Telewizja i radio zatracają misję, jakakolwiek by ona dotąd nie była.
Reklama często wprowadza odbiorców w błąd. Bezwstydnie ich "nabiera".
Z drugiej strony, rynek i klienci coraz bardziej potrzebują rzetelnej informacji. Tymczasem, pomimo ogromnego, wręcz eksplozywnego rozwoju środków komunikacji, trudno dotrzeć do rzetelnych informacji.
W powszecnym chaosie informacyjnym prowadzona jest informacyjna wojna. Coraz trudniej odróżnić informację prawdziwą od fałszu. Zamiast informacji są przekazywane subiektywne komentarze.
Mieszanie prawdy i fałszu stało się metodą urabiania przestrzeni publicznej. Konsumpcyjnej, politycznej i obyczjowej.


Poniedziałek, 31 Grudnia 2018 roku.

CZAS

Można dziś powiedzieć: Tak oto przeleciał rok.
Ten kolokwializm jest powszechny i naturalny. Jest wyrazem systemu analizującego rzeczywistość, tkwiącego w nas głęboko.
W celu uporządkowania napływających informacji umysł wytworzył ideę czasu.
Przede wszystkim należy podkreślić, że w rzeczywistości nie ma czegoś, co potocznie nazywamy czasem, co uważamy za czas, co określamy jako czas.
Idea czasu służy do automatycznego (podświadomego) analizowania przez nas tego, co się dzieje w rzeczywistości. Między innymi, do uporządkowania i zapisu informacji docierających do umysłu od narzędzi zbierania informacji, czyli naszych zmysłów (celowo nie piszę o mózgu, ale o umyśle - mózg jest materialny, umysł jest niematerialny - tak jak hardware i software).
Czym jest zatem czas?
Czas jest narzędziem myślowym służącym do porównywania trwania (dziania się: rozpoczynania, kontynuowania i kończenia się) rzeczywistych i abstrakcyjnych zdarzeń. Przy pomocy tego narzędzia opisujemy zdarzenia porównując je do innych, wybranych zdarzeń rzeczywistych lub abstrakcyjnych. W celu porównywania trwania zdarzeń definiujemy jednostki czasu:
- sekunda jako część (1/31556925,9747) trwania roku zwrotnikowego (zdarzenie wzorcowe: rok zwrotnikowy);
- sekunda równa 9192631770 okresom przejścia atomu cezu (133Cs)na inny poziom energetyczny (zdarzenie wzorcowe: zmiana poziomu energetycznego cezu); ta definicja obowiązuje do dziś.
Pojęciem czasu zajmowali się filozofowie już od czasów starożytnych. Niektórzy dochodzili do wniosków zbliżonych do mojego poglądu, który przedstawiłem powyżej: czas jako idea, narzędzie analityczne.
Jest ciekawe i znamienne, że koncepcje czasu przedstawione przez Arystotelesa, Platona, Kanta, Bergsona, Husserla, Heideggera - pozostają do dzisiaj praktycznie nieznane. Nieznajomość problematyki istoty czasu cofa nas o tysiące lat.
Nieznajomość problematyki czasu jest skutkiem luki w edukacji, która dotyczy także osób z wyższym wykształceniem.
Niedostateczna wiedza lub strach przed filozofią i matematyką są przyczyną tworzenia dziwactw interpretacyjnych szczególnej teorii względności, sformułowanej przez Einsteina. Koncepcja czasu, wprowadzona przez Einsteina w szczególnej teorii względności, jest zabawą czysto matematyczną i dokładnie odzwierciedla nasz kłopot (trudność umysłu ludzkiego) w zrozumieniu istoty świata mikro. Nasze widzenie świata makro umysł automatycznie ekstrapoluje na świat mikro. Od tego automatyzmu prawie nie sposób się uwolnić. Potraktowanie czasu jako zmiennej matematycznej, a w dodatku jako zmiennej zależnej, jest koncepcją czysto abstrakcyjną. Nie ma to żadnego rzeczywistego odniesienia - bo mieć nie może. Teorie względności, szczególna i ogólna, są interesującymi grami matematycznymi. Jeżeli przenosimy je do świata rzeczywistego, to prowadzą nas na manowce i nie przybliżają do poznania rzeczywistego świata, o którym możemy powiedzieć, że im więcej go badamy, tym bardziej okazuje się, że:
1) coraz więcej wiemy, coraz więcej potrafimy kontrolować i zmieniać (postęp techniczny);
2) obserwujemy poszerzanie się zakresu naszej niewiedzy, wyłania się coraz więcej obszarów, o których naturze nic nie wiemy.
Nie wiemy, na przykład, dlaczego Ziemia przyciąga. Niektórzy, zanim się zastanowią, uważają, że znają odpowiedź na to pytanie. Jednak, kiedy zaczynają odpowiadać, to najczęściej robi się z tego masło maślane.
Nie wiemy, jak jest zbudowana materia, choć potrafimy budować jej bardzo skomplikowane i pożyteczne modele.
A przede wszystkim nie wiemy, czym jest energia, choć potrafimy obserwować i obliczać efekty jej działania.
Wróćmy jednak do czasu.
To nie czas płynie, to my płyniemy. Tak jak wszystko (Heraklit, VI/V w. p.n.e.).
W roku 2018 przepłynęliśmy (trwaliśmy, działaliśmy) tyle, ile trwał pełny obrót Ziemi wokół Słońca.
Szczęśliwego pływania w Nowym Roku 2019!




Wtorek, 13 Marca 2018 roku.

WOLNOŚĆ

Wolność jest jedną z wielkich idei. Jej rzeczywistą realizacją najbardziej odczuwalną jest wolność fizyczna, która sama też ma wiele rodzajów. Ideą pokrewną, pochodną iei wolności jest idea człowieka wolnego. Wolność idealna jest możliwość działania według własnej woli (zamiaru, chęci). W warunkach społeczności ludzkiej, w celu uniknięcia konfliktów między działaniami innych ludzi, konieczne są (i obowiązują) reguły kulturowe i prawne na wypadek zaistnienia takich konfliktów. Człowiek prawdziwie wolny jest wolny nie tylko wolnością własną, ale także wolnością innych ludzi.
Idea wolności ma tak duży ładunek emocjonalny, że była i jest podstawowym pojęciem używanym w propagandzie politycznej. Hasło wolności silnie oddziałuje na ludzi, do których jest adresowane. Propagandowe manipulowanie pojęciem wolności przyczynia się do odzierania go z logicznego znaczenia. Z drugiej strony, . Gdyby poważnie potraktować kontekst używania słowa wolność w propagandzie, można by dojść do wniosku, że propagandowe użycie tego słowa przesuwa jego znaczenie w kierunku pojęcia "swawola", czyli robienie co się komu żywnie podoba. Używanie słowa wolność miało pierwotnie cele bardzo pozytywne. Do czasu, kiedy wpadnięto na pomysł wykorzystywania go do manipulowania (cynicznego kierowania) opinią społeczną i jej nastrojami. Kiedy się to zaczęło? Na pewno już w starożytności. Gdzie? Najprawdopodobniej w Grckich polis. Zjawisko manipulowania pojęciem wolności znane było w czasach Sokratesa i jego sporów z sofistami. Manipulowano w dobrych i złych celach. Pojęciem tym skutecznie się posługiwał Demostenes w swoich filipikach. Pojęcie wolności leżało u podstaw surowego ustroju politycznego Sparty, gdzie konsekwentne jego stosowanie prowadziło do skrajnego dyscyplinowania woli poszczególnych obywateli. Pojęcie wolności od początku tworzyło podstawy religii chrześcijańskiej. Wolność była motywacją wspaniałych, pozytywnych działań w zakresie ustrojów państwowych w średniowiecznej Europie (angieska Magna Charta Libertatum). W Polsce wolność leżała u podstaw ustroju społecznego od najdawniejszych czasów (jeszcze przed Mieszkiem). ALe także u Wikingów pełniła podobna rolę. Wykorzystanie wolności w złych celach objawiło się z dużą siłą w I RZeczypospolitej, zwłaszcza od XVII w., w formie intensywnej działalności obcej agentury, zwłaszcza (ale nie tylko) rosyjskiej i pruskiej. Przybrało to apogeum w wieku XVIII, kiedy agentura zdołała osadzić na polskim tronie swojego przedstawiciela.



Piątek, 5 Stycznia 2018 roku.

EKONOMIA

Wybrałem ekonomię jako pierwszy temat w Nowym Roku. Z jednego powodu: odkąd pamiętam, w przestrzeni publicznej różni "mądrale" lansują teorie (nazywają je "ekonomią"), a które są bredniami, które zakłócają wizerunek ekonomii.
Prawdziwa ekonomia jest nauką i sztuką umiejętnego gospodarowania.
Dlaczego teraz to jest tak ważne?
Dlatego, że wchodzimy w rok obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości i warto popatrzeć jak ekonomia wpływała na niepodległość naszego państwa. Jest to nardzo pouczające.
Z naszej historii wynika niezbicie, że czynnik ekonomiczny był jednym z elementów przesądzających o naszych zwycięstwach lub klęskach. Inne elementy to między innymi: miłość Ojczyzny (patriotyzm), wyszkolenie wojskowe, umiejętność planowania strategicznego, polityka zagraniczna. Każdy z tych czynników - z ekonomią włącznie - jest elementem koniecznym sukcesu, ale żaden nie jest elementem wystarczającym.
Nie od dziś gospodarka jest elementem strategii państw.
Utrudnianie rozwoju gospodarczego często jest narzędziem rywalizacji międzynarodowej.
Wiadomo nie od dziś, że z wojnami wiążą się ogromne przepływy kapitału.
Siła gospodarcza i niepodległość są nierozłączne. Gospodarka - w czasie pokoju - zdolna jest mobilizować do działania ogromne siły. Kalkulacje gospodarcze stoją za wieloma działaniami politycznymi.
Ekonomia jest nauką o sztuce gospodarowania. Tymczasem w przestrzeni publicznej rozpleniła się propagandowa karykatura ekonomii. Pełno w niej sprzeczności. Dużo nieprawidłowo używanej statystyki. Dużo indoktrynacji ideologicznej, najwięcej liberalnej.
Odbiorcy medialnych przekazów ekonomicznych czują się zagubieni także z powodu braku podstawowej nawet edukacji ekonomicznej w szkołach. Większość odbiorców nie wie co to PKB i dlaczego się o nim mówi. Nawet nie zapytają o PNB...
Mówi się o rynku pracy, podczas gdy niczego takiego nie ma. Tak jak nie ma wolnego rynku, o którym mówi się jeszcze więcej. Rynek - wyjąwszy miejsce geograficzne zwane rynkiem - to tylko model intelektualny, służący do diagnozowania i opisu zjawisk makroekonomicznych.
Kolejne zakłamane pojęcie to "pracodawca". Zakłamane, bo nie odzwierciedla rzeczywistości. Nikt tu przecież nikomu niczego nie daje. Po prostu przedsiębiorca kupuje czas i pracę pracownika. Następuje przy tym szereg wzajemnych zobowiązań, i tych formalnych, i tych nieformalnych (np. etyczno-moralnych) - dotrzymywanych później lub nie.
Szczególna odpowiedzialność w opisie rzeczywistości ekonomicznej ciąży na dziennikarzach. Niestety, etyka w tym zawodzie jest nadal mizerna i bardzo wielu dziennikarzy można przyrównać do piesków, obszczekujących wszystko wokół. Towarzyszy temu kiepski poziom wiedzy ogólnej przeciętnego dziennikarza.
Nic dziwnego, że duża, choć na szczęście głównie dzięki internetowi malejąca część społeczeństwa, łatwo ulega manipulacjom. Na przykład można było skutecznie przez 28 lat wmawiać, że rozdrabnianie firm jest korzystne, duże firmy to "molochy", a "małe jest piękne" - co wystawiało Polskę na łup międzynarodowych koncernów i czyniło ją łatwym rynkiem zbytu dla obcych produktów. Wydobycie się z tej pułapki będzie nas dużo kosztować.

Mikołaj Kopernik o monecie



Niedziela, 10 Grudnia 2017 roku.

SITWIZM

W czasie dyskusji na temat Konstytucji ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych sformułowali tezę, że dla demokracji najgroźniejsze są fakcje.
Fakcjami (nie mylić z frakcjami) nazywamy nieformalne grupy interesów. W języku potocznym fakcje to inaczej "sitwy".
Sitwy są zjawiskiem starym jak świat.
Demokracja jest - z powodów formalnych - ustrojem bardzo słabo zabezpieczonym przed sitwami. Inne ustroje lepiej radzą sobie z tym zagrożeniem. Najmniej wrażliwe na niebezpieczeństwo ze strony fakcji są systemy totalitarne (władza absolutna).
Demokracji stale trzeba bronić przed sitwami.
Rzeczpospolita Polska jest owocem demokracji, republikańskiego ducha, którego historyczne korzenie sięgają czasów jeszcze przed Mieszkiem I. Podobnie długą historię mają polskie fakcje i ich szkodliwy wpływ na Państwo Polskie. Podobnie długa jest nasza historia walki z fakcjami.
Jeżeli chcemy zachować Rzeczpospolitą (Republikę), to musimy przeciwstawiać się sitwom, których interes zawsze, wcześniej lub później, staje w sprzeczności z interesem wspólnoty republikańskiej.
Szczególną uwagę musimy zwracać na liberalizm, który jest ulubionym przebraniem sitw, co okazało się bardzo niebezpieczne w naszej historii. Liberalizm pozornie opowiada się po stronie wolności, pozornie broni wolności. Lecz w gruncie rzeczy tę wolność niszczy dla partykularnych interesów. Nieodłączną, choć skrywaną cechą liberalizmu jest pazerność i chciwość.
Polacy potrafili rozpoznawać fakcje i bronić się przed nimi. Nie zawsze skutecznie, nie zawsze w porę. Przykładem skutecznego przeciwdziałania fakcjom jest okres walk Władysława Łokietka o tron krakowski. Ówczesna klasa średnia (średniozamożne i biedniejsze rycerstwo) doprowadziła do rewolucyjnych zmian powstrzymujących zapędy możnowładców (oligarchów), którym nie "pasowała" silna władza centralna. Nieskuteczne okazało się przeciwdziałanie fakcjom, których działanie doprowadziło do rozbiorów Polski w XVIII w. Pociągnęło to ogromne i krwawe ofiary, składane przez każde z kolejnych pokoleń. Skutki tej porażki odczuwamy do dzisiaj. Fakcje bywały i są także dzisiaj wykorzystywane przez naszych wrogów.

Rejtan - Upadek Polski



Piątek, 24 Listopada 2017 roku.

Marsz Niepodległości

Opadły emocje medialne po Marszu Niepodległości w dniu 11 Listopada.
Pora zatem na wnioski.

  1. Marsz wzbudza wściekłość (i strach?) w środowiskach lewackich (polskich i zagranicznych). Tak było i tak będzie. Jest to zjawisko przewidywalne. Dowodzi skuteczności Marszu.
  2. Marsz unaocznia dużą siłę szeroko rozumianego obozu niepodległościowego. Nazywanie patriotów nacjonalistami jest sprytnym zabiegiem pojęciowym. Między innymi z powodu różnych znaczeń (w różnych językach) słów "naród", "ojczyzna", "patrotyzm" - pojęcia te są dowolnie interpretowane i służą przewrotnym manipulacjom.
  3. Marsz pokazuje też dużą siłę środowisk tzw. narodowych. Środowiska "narodowe" są bardzo zróżnicowane, ale mają wspólną płaszczyznę: patriotym jest ich podstawową ideą. W znaczeniu politycznym są marginalizowane, do czego same się przyczyniają będąc podatnymi na różne zewnętrzne manipulacje. Ta podatność jest skrupulatnie wykorzystywana. Moim zdaniem, pozycja polityczna środowisk narodowych, pozytywne wykorzystanie ich potencjału będzie jednym z najważniejszych czynników rozwoju Polski.
  4. Marsz przyniósł konieczność przemyślenia kilku spraw przez przywódców środowisk narodowych. Jedną z tych spraw jest zwiększenie kontroli nad Marszem. Ograniczy to w jakimś stopniu wolność wypowiedzi, ale jest to cechą naturalną: każda, absolutnie każda organizacja w pewnym stopniu ogranicza wolność. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Inną sprawą jest stosowanie lepszych metod marketingu politycznego. Kolejną jest konieczność prowadzenia edukacji politycznej w swoich środowiskach. Choć trzeba przyznać, że świadomość polityczna w tych środowiskach jest duża. Wymaga jednak pewnego szlifu. Powoływanie się na wielkie postaci historyczne, przede wszystkim na Romana Dmowskiego, przestaje dziś wystarczać. Powinni znaleść kogoś, kto intelektualnie choć w części dorówna Dmowskiemu, lub chociażby zrozumie jego poglądy. Ograniczanie się do cytatów nie posuwa i nie uwspółcześnia tych poglądów. Dużym problemem środowisk "narodowych" są - właściwie od bardzo dawna - próby nadania "ruchowi narodowemu" charakteru liberalnego.
  5. Marsz posiada duży potencjał rozwojowy, którego nie wolno zmarnować ustępując zmasowanym atakom przeciwników.

rewolucja_francuska rewolucja_francuska



Czwartek, 23 Listopada 2017 roku.

Polityczna Europa
Trzeba to wreszcie powiedzieć: W Unii Europejskiej dominuje komunizm. Oczywiście nie jest to komunizm bolszewicki (znany z Rosji), ale komunizm zachodnioeuropejski.
Mieszkańcy krajów byłego tzw. obozu socjalistycznego (ZSRR i państwa satelickie-wasalne) przyzwykli do patrzenia na komunizm przez pryzmat swoich doświadczeń z bolszewizmem.
Tymczasem na zachodzie Europy mamy do czynienia z kulminacją komunizmu, który rozwijał się tam systematycznie od XVIII w., przybierając różne formy. Jedną z nich był tzw. eurokomunizm w latach 60. i 70. XX w.
Komunizm zachodnioeuropejski i komunizm rosyjski łączy co najmniej jedna cecha: obydwa powstały w państwach od stuleci uprawiających agresję w skali kontynentalnej i globalnej. Komunizm "zagospodarowuje" tą agresję.
Utrwalił się obraz Europy Zachodniej jako obszaru wolności i demokracji. Ten wizerunek został stworzony na użytek "zimnej wojny". Dokładano starań, by - przynajmniej formalnie - przestrzegać zasad demokracji, zgodnych z tym wizerunkiem. "Zachód" musiał bowiem przeciwstawić się ideologii bolszewickiej, atrakcyjnej społecznie dzięki przewrotnej propagandzie.
Jednak dzisiaj widać coraz wyraźniej, jak wygląda sprawa zachodnioeuropejskiej wolności i tolerancji. Państwa Europy Zachodniej wykształciły agresywną mentalność w stosunku do reszty świata. Nie oznacza to, że tamtejsza ludność jest przeżarta agresją. To tamtejsze elity (czyli wpływowi ludzie) kształtują społeczeństwo (kształtują do pewnego stopnia, chciałyby więcej).
Agresja elit Europy Zachodniej wybuchała wielokrotnie w przeszłości.
Przykłady:
Po wschodniej stronie Euro-Azji też powstawały państwa i elity agresywne. Począwszy od Czyngis-Chana, skończywszy na Rosji. Ale powróćmy do Europy Zachodniej.
Konkurencyjne interesy elit Europy Zachodniej często były realizowane w sposób agresywny (przez przemoc). Jakie były (i są) te interesy? - Są to przede wszystkim interesy ekonomiczne. Chęć zwiększenia obszaru do eksploatacji: rolnictwo, surowce, siła robocza). Jest to preferowanie rozwoju ekstensywnego. W opozycji do rozwoju intensywnego, realizowanego przez doskonalenie i poprawę wydajności systemu wewnętrznego, a przede wszystkim poprawę organizacji.
Niestety, takie podejście widzimy i dzisiaj. Na przykład w traktowaniu tzw. nowych państw Unii Europejskiej jako łupu w postaci rynku zbytu i źródła taniej siły roboczej. Także jako obszar tzw. drenażu mózgów (pozyskiwania zdolnych i wykształconych pracowników).
Komunizm zachodnioeuropejski jest atrakcyjny dla tamtejszych elit, ponieważ kieruje zainteresowanie mas w sfery łatwe do manipulacji ludźmi: sfery haseł obyczajowych, wolnościowych, ateistycznych. W ten sposób zdobywa się masowe, przynajmniej formalne, poparcie.
Komuniści zachodnioeuropejscy, stanowiący bezpośrednią kontynuację rewolty komunistycznej 1968 roku - rządzą dziś państwami dominującymi w Unii Europejskiej: Niemcami i Francją. Dokładniej: wydaje im się, że rządzą. Choć w wielu sprawach - drugorzędnych z punktu widzenia elit - mają dużo do powiedzenia.
Zachodnioeuropejskie elity rządzą dziś przy pomocy komunizmu marksistowskiego.
Trzeba w tym miejscu podkreślić, że komunizm jest tylko ideologią. A komunizm "praktyczny" jest jedynie jedną z form zamordystycznego reżimu, sprawowanego przez sitwy. Zjawisko dobrze znane z historii. Komunizm należy do tych samych mglistych kategorii pojęciowych co faszyzm i nazizm. Jest rodzajem tyranii w rozumieniu starożytnych Greków i republikańskich Rzymian.
Komunizm jest wrogiem republiki.

rewolucja_francuska

Zamiast gilotyny...



Poniedziałek, 30 Października 2017 roku.

Liberalizm jest trucizną

Liberalizm jest groźną trucizną. Jest trucizną niszczącą wspólnotę. Przewrotna nazwa stwarza pozory odwoływania się do wolności. Źródłosłów łaciński: liberalis - wolnościowy, szczodry; od liber - wolny.
W rzeczywistości liberalizm jest konsekwencją przyjęcia postawy moralnej opisanej przez Friedrich'a Nietzsche'go. Postawy akceptującej istnienie uprzywilejowanej, mniejszościowej grupy ludzi, której nie obowiązują zasady moralne. Dla dobra tej wybranej lub samozwańczej mniejszościowej grupy jednostek wyższego stanu dopuszczalne jest poświęcenie dobra lub nawet istnienia większości społeczeństwa.
W praktyce liberalizm zmierza do wytworzenia zatomizowanego (rozdrobnionego na małe części) społeczeństwa, w których każdy jest wrogiem każdego, a wygrywa - zgodnie z prawem dżunglii - silniejszy.
W swej istocie liberalizm jest antycywilizacyjny.
Koncepcja, że wolna i nieskrępowana działalność jednostki jest motorem postępu w życiu społecznym, którego całością rządzi zasada autoregulacji, przynosząca pomyślność ogólną w wyniku starć i kompromisów interesów indywidualnych - prowadzi do zaprzeczenia praw i wolności jednostki, do narzucania zasad siłą, do prawa dżunglii, do ludobójstwa. Przykładem jest komunizm rosyjski i narodowy socjalizm niemiecki.
W sferze polityki liberalizm jest nie tylko antydemokratyczny, ale także skrajnie antyrepublikański. Liberalizm prowadzi do wyzysku słabszych społeczeństw przez społeczeństwa silniejsze (militarnie, gospodarczo). Prowadzi, wbrew przewrotnej nazwie, do niewolnictwa.
Liberalizm bywa uzasadniany na różne sposoby. Jednak w praktyce kryją się za nim zazwyczaj systemy bogacenia się niewielu jednostek kosztem wielu.
Naturalnym przeciwnikiem liberalizmu jest religia chrześcijańska ze swoimi zasadami moralnymi i "miłością bliźniego". Instytucja chrześcijaństwa, którą jest Kościół (a dokładniej: Kościoły), także może - jak to z ludźmi bywa - zostać zaprzęgnięta w politykę liberalną. Jednak na dłuższą metę chrześcijaństwo sytuuje się na biegunie przeciwnym do liberalizmu.
Chrześcijaństwo jest zaciekle zwalczane przez środowiska liberalne.
W ostatnich dniach przejawem walki liberałów z chrześcijaństwem jest żądanie najwyższego sądu francuskiego by usunąć krzyż z pomnika Papieża Jana Pawła II. Pomnik stoi w bretońskim miasteczku Ploërmel.
Komu przeszkadza krzyż? W jaki sposób przeszkadza? W czym przeszkadza? Czy przeszkadza w łamaniu dekalogu? Przecież jak ktoś nie chce przestrzegać dekalogu, to - dopóki nie łamie prawa - nic mu za to ze strony innych ludzi nie grozi.
Sprawę trzeba postawić w inny sposób. Czy przestrzeganie dekalogu komuś przeszkadza? Komu przeszkadza? - Przestrzeganie dekalogu przeszkadza liberałom w manipulowaniu społeczeństwem. Francuski sąd powołuje się na "rozdział Kościoła od państwa". A przecież "rozdział Kościoła od państwa" - niezależnie, co to mgliste sformułowanie oznacza - do swobody wizji artystycznej nijak się nie ma.
O co więdz chodzi? - Chodzi o zawładnięcie sumieniami ludzi. A właściwie o odsumienienie obywateli. Po co? By łatwiej nimi powodować, kierować. Odsuwać od myślenia o wspólnocie. By niszczyć ducha wspólnoty. Po to, by łatwiej robić duże interesy.
Liberalizm jest trucizną. Jedynym skutecznym antidotum jest chrześcijaństwo.
Ploermel



Piątek, 20 Października 2017 roku.

Reforma sądownictwa.
Dziś po południu ma się odbyć spotkanie Jarosława Kaczyńskiego (Prezesa Prawa i Sprawiedliwości - partii rządzącej) z Andrzejem Dudą (Prezydentem Rzeczypospolitej). Ważnym elementem sytuacji jest to, że Andrzej Duda został wysunięty i wybrany na Prezydenta dzięki partii Prawo i Sprawiedliwość. To bardzo ważny wątek, który poruszę później. Zanim poznamy wynik planowanego spotkania, dokonajmy analizy faktów.

  1. Spotkanie Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego dotyczy reformy polskiego sądownictwa na drodze ustawowej. Prezydent zawetował kluczowe ustawy reformy wyraźnie popieranej przez większość społeczeństwa. Zawetowanie ustaw jest najważniejszym elementem aktualnej sytuacji na polskiej scenie politycznej.
  2. Decyzja o zawetowaniu, czyli praktycznie o "utrąceniu" ustaw przygotowanych przez własny obóz polityczny, w dodatku w momencie gwałtownego, a nawet brutalnego ataku opozycji na ustawy - jest faktem nieczęsto spotykanym w historii. Walka polityczna toczy się zazwyczaj między odmiennymi środowiskami politycznymi. Ostre i gwałtowne wystąpienie przeciwko własnemu obozowi jest zdarzeniem nadzwyczajnym i powszechnie potępianym. Postepowanie Andrzeja Dudy wypada określić jako zdradę własnego obozu politycznego. Obozu, dzięki któremu uzyskał stanowisko. Nielojalność i niewdzięczność - to postawy zazwyczaj bardzo źle oceniane.
  3. Decyzja Prezydenta wzmocniła pozycję opozycji stawiającej sobie za cel główny obalenie rządu.
  4. Argumenty Prezydenta wprost kwestionują prawo większości parlamentarnej do decydowania o treści ustaw. Argument podnoszący nieuprawnienie jednej partii do decydowania o ustawach jest nieadekwatny w systemie demokratycznym. Miałby sens w systemie autorytarnym, w ustroju totalitarnym (np. w PRL), w którym nie ma wolnych wyborów i pluralizmu politycznego (nie można swobodnie tworzyć partii politycznych).
  5. W ustroju demokratycznym każda partia może uzyskać (ale także stracić) większość parlamentarną. Praw tej większości nie wolno kwestionować. W przeciwnym przypadku dojdziemy do absurdu, kiedy decyzje ustawowe musiałyby być akceptowane przez wszystkie istniejące partie polityczne, nawet te pozaparlamentarne. Albo jest ustrój demokratyczny, oparty o rządy większości wybieranej w wolnych wyborach, albo mamy do czynienia z jakimś rodzajem oligarchii, gdzie decyzje wynikają z przepychanek różnych fakcji (grup interesów, sitw).
  6. W ustroju demokratycznym uzyskanie większości sejmowej przez jeden obóz polityczny jest czymś normalnym i zgodnym z duchem demokracji. Objęcie rządów przez jedną partię jest nawet bardzo pożyteczne dla wspólnoty, pod warunkiem, że partia rządząca jest uczciwa.
  7. Prezydent wnioskował o podejmowanie decyzji w Sejmie większością 3/5 głosów przy wyborze sędziów. Partia rządząca przystała na to pod naciskiem (szantażem) Prezydenta, ale to był błąd. Podejmowanie decyzji większością wyższą niż większość zwykła jest uzasadnione tylko w wyjątkowej sytuacji, między innymi w sprawie zmiany konstytucji. Przenoszenie tego na zwykłe sprawy byłoby ruchem w niedobrym kierunku. Praktycznie w kierunku anarchii i chaosu. Ten niedobry kierunek i tak jest już obecny w polskim prawie, co Polskę bardzo osłabia.
  8. Argument przeciwko "partyjniactwu", czyli wpływowi partii politycznych na rządzenie jest argumentem pozbawionym sensu. Partie polityczne są bowiem naturalną formą organizowania się ludzi mających podobne poglądy polityczne i popierających określone koncepcje rządzenia wspólnotą. Wszelkie dążenia do anarchii kończą się władzą sitw.
  9. "Prezydent chciałby, aby wybór nie był monopartyjny" - mówią przedstawiciele Kancelarii Prezydenta. Oznacza to, że Prezydent kwestionuje konstytucyjne prawa większości demokratycznej. Konstytucja nie zabrania uzyskiwania większości przez jedną partię. Gdyby tak było, konstytucja prowadziłaby do naruszenia podstawowej idei ustroju demokratycznego. Postępowanie Prezydenta jest w sposób oczywisty antydemokratyczne. Ale jakie są tego przyczyny?
    W grę wchodzą dwie:
    • Prezydent tworzy wokół siebie grupę polityczną, opartą na środowisku byłej Unii Wolności (wcześniej Unii Demokratycznej), która sprzeciwiała się istotnym zmianom struktur polskiego państwa przy odchodzeniu od "komunistycznego" systemu PRL.
    • Prezydenta skłoniono (zmuszono? kto?) do zawetowania ustaw.
    Innych możliwości w zasadzie nie ma. Bo przecież tłumaczenie, że Prezydent uległ argumentacji Zofii Romaszewskiej, powołującej się na doświadczenia z zupełnie innej (niedemokratycznej) rzeczywistości politycznej - jest tłumaczeniem, delikatnie określając, bałamutnym.
  10. Czy decyzja Prezydenta jest niespodzianką? - Tak.
    Jednakże były wcześniej sygnały, że takie postępowanie Prezydenta może się zdarzyć.
    Jakie to przesłanki?
    • Prezydent należał do Unii Wolności.
    • W Kancelarii Prezydenta działy się jakieś ukryte wydarzenia, których efektem było kilka dymisji i zmian na ważnych stanowiskach.
  11. Łatwo dostrzegalnym skutkiem decyzji Prezydenta jest utrudnienie sytuacji politycznej polskiego rządu i, potencjalnie, osłabienie skuteczności Prawa i Sprawiedliwości w reformowaniu państwa. Rezultatem jest także ośmielenie środowisk przeciwnych rządowi do wzmożenia agresji ataków propagandowych na rząd. Przeciwnicy polityczni mogą się wzajemnie atakować. Jednak w demokracji nadmierna agresja, zakłamywanie informacji, wywoływanie nieuzasadnionych emocji przez tzw. celebrytów - nie służą dobrze wspólnocie narodowej. Prezydent - być może mimowolnie(?) - dodał śmiałości tym politykom i celebrytom, którzy negują znaczenie wspólnoty narodowej.
Czym innym jest krytyka dokonywana przez obywateli, skierowana przeciw decyzji tej czy innej władzy, a czym innym jest - zwłaszcza w systemie demokratycznym - zachowanie ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych - czyli przywódców. Dotyczy to zresztą każdego ustroju politycznego.
Już dawno filozofowie (Sokrates, Platon, Arystoteles, Św. Tomasz z Akwinu) zauważyli, że demokracja jest loterią. Możliwe jest wybranie dobrej władzy (sprawiedliwej i uczciwej). Ale możliwe jest także wybranie władzy złej (niesprawiedliwej i nieuczciwej).
To jest ryzyko demokracji.
Sokrates był wobec demokratycznej loterii skrajnie konsekwentny, przyjmując rezultat związanego z nią ryzyka nawet w obliczu śmierci.
W Polsce podjęliśmy ryzyko demokracji, ponieważ leży to w naszej wielowiekowej tradycji politycznej. Zatem, konsekwentnie, nie powinniśmy negować reguł systemu demokratycznego.
A Prezydent właśnie to zrobił.
Co zrobi z tym dalej? - Zobaczymy.
Ma to duże znaczenie.
Czy Prezydent został przeciwnikiem Prawa i Sprawiedliwości? Czy jest nim Kancelaria Prezydenta? Czy rolę grają prezydenckie ambicje polityczne?
Z pewnością każda decyzja w tej sprawie znacząco i na długo wpłynie na rozwój sytuacji politycznej w Polsce.
A może nie tylko w Polsce.

Prezydent Andrzej Duda Prezes Jarosław Kaczyński




Niedziela, 15 Października 2017 roku.

Sprawa protestu rezydentów.
Od wielu dni trwa w Polsce protest głodowy rezydentów. Rezydenci (w tym kontekście) to lekarze w okresie robienia specjalizacji w jednej z dziedzin medycyny. Na marginesie trzeba stwierdzić, że autorzy ustawy o zawodzie lekarza wymyślając dla medyka nazwę "rezydent" wykazali wyjątkowo duże lekceważenie dla ducha języka polskiego. Przebieg protestu: brak jakiejkolwiek logiki w postępowaniu protestujących, protestowanie dla samego protestu wskazuje, że protest przygotowano na zamówienie polityczne w celu uderzenia w rząd. Nikt się, oczywiście, do tego nie przyzna, bo takie są reguły gry.




Wtorek, 3 Października 2017 roku.

Masakra w Las Vegas!
Wczoraj zamachowiec ostrzelał, z broni maszynowej, kilkudziesieciotysięczny tłum podczas imprezy muzycznej w Las Vegas (USA, stan Arizona). Ofiarami jest ponad pół tysiąca(!) zabitych i rannych.
  1. Dlaczego mógł strzelać tak długo? Przecież możliwa jest lepsza ochrona imprez masowych. Politycy chronieni są dobrze. Dlaczego słabo są chronieni zwykli obywatele?
  2. Dlaczego do hotelu można wnieść pokaźny arsenał broni: karabiny maszynowe i setki sztuk amunicji? Przecież można zastosować środki ochronne wzorem portów lotniczych. W takich dużych hotelech jak ten, z którego strzelano (wieżowiec), zwiększona ochrona powinna być normą.
  3. Uczestnicy imprezy nie wiedzieli, jak się zachować, jak się kryć przed ostrzałem. Właściwa reakcja mogłaby zmniejszyć liczbę ofiar.
Najważniejszy jest w tej sprawie problem ochrony imprez masowych bez względu na koszty finansowe. Zamiast koncentrować się na ochronie miejsc publicznych, uwaga opinii jest kierowana przez lewicowych polityków i dziennikarzy w stronę zakazu dostępu obywateli do broni palnej. Skutkiem takiego zakazu będzie zamiana wolnych ludzi w bezbronną tłuszczę skazaną na łaskę i niełaskę przestępców. Posiadanie broni przez obywateli jest czynnikiem odstraszającym. Odstraszającym przestępców kryminalnych, a także przestępców państwowych (bo i tacy się zdarzają). Może, co najwyżej, powinna być większa techniczna kontrola posiadaczy broni (na wzór kontroli drogowej kierowców). Procedura takiej kontroli musi być, wzorem drogowej, ściśle określona dla uniknięcia nadużyć. Można wprowadzić obowiązkowe, okresowe szkolenia posiadaczy broni palnej. Trzeba określić jasne (jednoznaczne) zasady użycia broni.




Czwartek, 6 Lipca 2017 roku.

Donald Trump w Polsce!
Przemawiając na Placu Krasińskich w Warszawie Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump mówił o niezłomnej woli Polaków walczących o wolność.
Wspomniał naszą walkę o wolność w czasie zaborów. Przypomniał o odparciu przez Polaków najazdu bolszewickiego na Europę w 1920 r. Oddał hołd Powstaniu Warszawskiemu. Wyraził uznanie dla nieugiętości Polaków wobec komunizmu.
Nawiązał do udziału Polaków w walce o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Podkreślił, że do walki o wolność niezbędna jest siła woli, że samo uzbrojenie nie wystarczy.
Opowiedział się po stronie wartości konserwatywnych: wolności, życia, rodziny, narodu, kultury, tradycji, cywilizacji, praworządności, inicjatywy gospodarczej.
Stwierdził, że Ameryka i Polska mają wolę obrony wyjątkowej cywilizacji europejsko-amerykańskiej przed zagrożeniami. Wyraził przekonanie, że cała Europa ma tę wolę.
Wezwał świat do obrony stabilizacji i pokoju.
Zapewnił o zamiarze zniszczenia terroryzmu i wspierających go sił.
Zaapelował do Rosji, by przestała siać zamęt na Ukrainie i popierać kraje destabilizujące świat, takie jak Syria czy Iran.
Zapowiedział udzielenie pomocy krajom Trójmorza w zakresie bezpieczeństwa, rozwoju i uniezależnienia energetycznego.
Potwierdził zasadę NATO udzielenia pomocy każdemu zagrożonemu sojusznikowi.
Lapidarne streszczenie przesłania Prezydenta Trumpa: